Sport

Wywiad z Maćkiem Florkiem

Drugie wcielenie „Gleby” –  Wywiad z Maćkiem Florkiem.

Maciej Florek – tancerz, choreograf, wykładowca technik tańca współczesnego i nowoczesnego. Zwycięzca pierwszej edycji programu „You Can Dance”. Od dwóch lat również zapalony miłośnik koni i jeździectwa. Oprócz parkietu, możemy go także podziwiać na parkurze, najczęściej na Sopockim Hipodromie.

mgf03.jpg DALIA.jpg

   
1. Skąd pomysł na jeździectwo?
– Zupełny przypadek. Jedyną styczność jaką miałem z końmi i jeździectwem, to był film „Karino” i zawody w TV. W 2008 roku poproszono mnie o komentarz zawodów CSI w Sopocie i od tego wszystko się zaczęło.  Wraz z żoną spotkaliśmy osobę, która miała wiedzę hipiczną, potrafiła nam pokazać konie, zawody i zafascynować nas nimi. Z nią po raz pierwszy weszliśmy do stajni, to była Kaja Koczurowska. To właśnie z Kają i jej klaczą Dalią łapaliśmy pierwsze podstawy jeździeckie.
 

2. Twoje pierwsze wrażenia w terenie?
– To było w Gałkowie, pojechaliśmy pierwszy raz w teren. Okazało się, że galopować to potrafimy ale półsiadu, to nam nikt nie pokazał i nawet nie wiedzieliśmy co to jest. Trzymając się siodła, jedną ręką za przedni łęk, drugą za tylni, galopowałem w pełnym dosiadzie , unikając zderzenia z gałęziami…
 

3. Jak wspominasz pierwsze skoki?
– Kaja ustawiła nam krzyżaka. Pierwszy przeskok był tak potwornie szybki, tak się wysoko skakało, że było to dla mnie przerażające. Z drugiej strony, tak to już chyba jest,  że przerażenie jest usytuowane w mózgu w tych samych miejscach gdzie przyjemność.
 

4. Twoje pierwsze zawody?
– Na Hipodromie w Sopocie. 4.jpgPrzeskoczyliśmy wszystkie przeszkody. Pamiętam tylko, tak jak jest pokazane z bolidu formuły 1, że „śmiga” powierzchnia obok , to mi tak stojaki śmigały. Nie jestem w stanie nic sobie przypomnieć z tego przejazdu. Nie było to stresujące ale wszystko trwało bardzo szybko i szybko trzeba było skręcać. Dopiero z perspektywy czasu zrozumiałem, że to było takie proste, że nic nie trzeba było na siłę, że można jechać równo i spokojnie.

 

5. Co Cię fascynuje w jeździectwie?
– Najfajniejsze, że jest to żywe myślące zwierzę i cały czas spotykam się z nowymi wyzwaniami. Codziennie ma inny humor, ja mam inny humor, koń inaczej chodzi, itp. Nie można się tego nauczyć tak po prostu technicznie i koniec. Trzeba więcej twórczej pasji w to wkładać i czasu, czasu, czasu, a tego niestety jest trochę za mało.
 

6. Co możesz powiedzieć o Wirusie?
– Po dwóch latach zdecydowaliśmy kupić konia. Wirus stał na hipodromieWIRUS.jpg w Sopocie, był blisko, wszyscy go znali, wiedzieliśmy że jest zdrowy i jakie ma możliwości. Pojeździliśmy na nim tydzień i drugi  i nie było żadnego problemu. Przede wszystkim jest doświadczonym koniem, na co nam Kaja mocno zwracała uwagę. Jest to bardzo cenne, ponieważ ludzie, którzy nie mają sporych umiejętności powinni jeździć na doświadczonych koniach, bo to tak naprawdę my się od nich uczymy więcej , niż na odwrót.  Wirus to koń na którym mogę skakać, a żona może jeździć konkursy ujeżdżenia. Tak naprawdę po raz pierwszy pojechał ze mną konkurs WKKW w 2010r. Jednak, nie chcemy go stresować, nie wymagamy od niego zbyt wiele, nie chcemy z niego zrobić krótkoterminowego sportowca. Sądzę, że jest w sam raz. Ma codzienne treningi i wspólnie z żoną czerpiemy radość z przebywania z  Wirusem.
 

7. Jakie masz nietypowe doświadczenia związane z końmi?
– Byłem w Namibii, pięknym państwie na południu Afryki, gdzie również miałem okazję  pojeździć konno. Tam się jeździ podobnie jak w Polsce, może bardziej po ko2.pngwbojsku i trzeba podpisać oświadczenie, że oddaje się całe życie, a jeżeli cokolwiek się stanie, to „instruktorzy” nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Widziałem tam dzikie konie, fascynujący widok. Podczas I wojny światowej Niemcy musieli uciekać z tych terenów, porzucając wierzchowce. Część stada została wybita i na pustyni powstało cmentarzysko. W zależności od kierunku wiatru, pustynia odsłania wszystkie szkielety albo je zasypuje piaskiem. Obraz jest niesamowity. Trochę dalej żyją dzikie konie, które już trochę skarłowaciały i mają długie grzywy, wyglądają niezwykle. Mieliśmy to szczęście, że na nie trafiliśmy.
 

8. Muszę o to spytać, Twoja pierwsza gleba? Z konia oczywiście.
– Tak naprawdę, tylko raz poważnie spadłem ale to akurat koń się potknął, on zrobił glebę i ja zrobiłem glebę.  To była pierwsza, bardzo szybka akcja, zrobiłem fikołka ale nic nie bolało, nic się nie stało, ani mi ani Wirusowi. Koń był bardziej zdziwiony niż ja, był tak zaskoczony, że się przewrócił.

9. Jakie masz w planie wyzwania jeździeckie?
– Planuję zdobyć srebrną odznakę oraz zorganizować zawody skiringowe. Może jeszcze tej zimy?

Dziękuję bardzo i życzę sukcesów.

 

Większość zdjęć wykorzystanych w artykule została udostępniona przez Maćka Florka.

Komentarze

Prześlij nam newsa