Wywiady

Wywiad z Maciejem Czinczolem

Wywiad z Maciejem Czinczolem

DSC_0057_kopia.jpgPoniżej prezentujemy wywiad z uczestnikiem pierwszej edycji szkolenia z Jerzym Krukowskim – Panem Maciejem Czinczolem, wielkim pasjonatem koni, czynnym jeźdźcem sportowym WKKW, skoków przez przeszkody, ujeżdżenia oraz westernu a jednocześnie miłośnikiem jeździectwa naturalnego. Praywtnie właścicielem i założycieme stajni Wilcze Ranczo w Borkowie k. Żukowa.

1.    Co skłoniło Pana do udziału w szkoleniu? Czy uczestniczył Pan w innych tego typu szkoleniach, aby mieć porównanie?

Jeździectwo i konie są moją wielką pasją, a powoli też stają się jedną z profesji, którą się zajmuję, na co dzień. Potrzeba nieustannego rozwoju, która we mnie drzemie, powoduje, iż w podobnych szkoleniach biorę udział kilka, kilkanaście razy w roku, sam również jestem ich organizatorem – w tym roku zaproszę do siebie 3 lub 4 razy Clausa Theurer'a, który również jest wspaniałym szkoleniowcem. Do wspomnianego szkolenia skłoniła mnie chęć ponownego spotkania i treningu z Jurkiem, z którym znam się od lat. W latach 2011-2012 stacjonował w jego stajni mój koń i tam spędziliśmy dziesiątki godzin na wspólnych treningach, rozmowach… Wiele razy również wspólnie jeździliśmy na zawody, gdzie startowaliśmy  w WKKW.  

2.    Jak ocenia Pan system szkolenia Jerzego Krukowskiego? Wiemy, że jest Pan zwolennikiem naturalnych metod jazdy, tu jednak wybrał się Pan w teorii na zajęcia z tzw. „klasykiem”?

Po pierwsze: doświadczenie, które już mam, podpowiada mi, iż mądre, świadome jeździectwo klasyczne, zresztą również i westowe, niedaleko jest od tzw. „naturala”, wszystko to się w którymś momencie pięknie zazębia, trzeba mieć tylko otwarty umysł. Po drugie: staram się czerpać ze wszystkich trzech nurtów jednocześnie, więc uczestniczę w szkoleniach zarówno naturalnych, jak również westernowych i klasycznych. Jak już wspomniałem, znałem wcześniej metody Jurka i wiem, że to, co ten trener prezentuje, to klasyka w najlepszym wydaniu. System szkolenia Jurka ma niesamowicie wiele wspólnego z naturalnymi metodami treningowymi.

3.    Jakie zbieżności zauważył Pan w szkoleniu z Panem Jurkiem a naturalną szkołą jazdy?

Wracam do mojego poprzedniego zdanDSC_0264_kopia.jpgia: jest ich całe mnóstwo. Jurek, z jednej strony w wyniku współpracy z Panem Skorupskim, z drugiej zaś w wyniku olbrzymiego doświadczenia, które zdobył poprzez spędzanie w siodle wielu godzin dziennie od ponad trzydziestu lat, do wielu rzeczy intuicyjnie doszedł sam.  Założenia w jego systemie i w systemach szkół „naturalnych” są w zasadzie identyczne. Różnią się niuansami i nazewnictwem. Wspólne są min. takie metody treningowe, jak system wzmocnienia pozytywnego i negatywnego, dążenie do osiągnięcia „follow the feel” i „follow the sugestion”, znane z metody Monty Robertsa, budowanie relacji z partnerem, którym staje się nasz koń, lecz co ważne, z zachowaniem hierarchii w tym mini stadzie, które tworzymy zostając z koniem sam na sam. To bardzo istotne, podkreślał to również Jurek, że musimy się stać dla naszego konia przywódcą, liderem. Stado po prostu musi mieć szefa i jeśli my nim nie jesteśmy, kontrolę natychmiast przejmuje koń. System Jurka opiera się na wnikliwej obserwacji zachowań behawioralnych i skutecznym ich wykorzystywaniu w treningu, a priorytetowym celem jest osiągnięcie komunikacji za pomocą jak najdelikatniejszych pomocy jeździeckich. „Light hands” to nazwa organizowanych każdego roku w USA „naturalnych” seminariów, na których z powodzeniem mógłby wykładać Jurek. Wiele razy podczas szkolenia, o którym rozmawiamy, wspominał, że określany przez wielu „twardych klasyków”  pusty kontakt – mam na myśli kontakt z pyskiem konia poprzez wodze, to najlepszy kontakt. O najważniejszych podobieństwach chyba powiedziałem, ale pomniejszych jest jeszcze bardzo wiele.

4. Czy jest coś, co Pana zaskoczyło?

Zaskoczyło mnie przede wszystkim to, o czym wspomniałem podczas odpowiedzi na poprzednie pytanie: jest całe mnóstwo wspólnych cech, które łączą naturalne metody jeździeckie i system szkoleniowy wypracowany przez Jurka. To, czego uczy Jurek to klasyczny horsemanship – klasyczny dosłownie, bo mówimy o klasycznej szkole jazdy, jak również w kontekście pewnych standardów. W zasadzie nie doszukałem się żadnych rozbieżności. Jest to, moim zdaniem, bardzo spójne i pokrywa się  moją drogą, dlatego też zamierzam uczestniczyć w każdym kolejnym szkoleniu z Jurkiem, jak również wrócić do wspólnych z nim treningów.

5.    Szkolenie składało się zarówno z części praktycznej, jak i teoretycznej. Czy może Pan określić, która z tych części więcej wniosła do Pana „jeździeckiego życia”?

Chyba nie chciałbym ich „ważyć”. Każda z nich coś we mnie wniosła. W części praktycznej skupiliśmy się na podstawach delikatnych pomocy jeździeckich, gdzie dalekosiężnym celem jest odpowiedź wierzchowca dosłownie na nasze intencje, na myśl, zanim jeszcze tych pomocy użyjemy. Część teoretyczna to przede wszystkim złota myśl, która w mojej głowie zostanie na zawsze: „umysł jest, jak spadochron, działa tylko wtedy, kiedy jest otwarty”. Na co dzień jestem bardzo uważny i staram się podchodzić do wszystkiego z owym otwartym umysłem, czasem jednak konkretna, ale ubrana w inne słowa „mądra myśl”, dociera do naszego wnętrza bardzo głęboko i tak właśnie stało się w tym przypadku.
DSC_0211_kopia.jpg
6.    Jerzy Krukowski to znany, ceniony i utytułowany jeździec, a mimo wszystko wydaje się być osobą bardzo sympatyczną i kontaktową. Czy uważa Pan, że postawa, jaką reprezentuje trener, szkoleniowiec i charakter ma duży wpływ na efektywność treningów jego uczniów?

Absolutnie tak, ma wielki wpływ, ale trzeba być na to gotowym. Otworzyć się min. na konstruktywną, bo tylko o taką chodzi, krytykę i umieć przejść ponad nią, przyjąć ją, jako lekcję do przerobienia. Nie wszyscy to potrafią, mieliśmy na szkoleniu przypadek rezygnacji jednego z uczestników. Nie potrafił sobie poradzić z tym, co usłyszał. Jurek nie głaszcze jeźdźców na treningach. Każdy, kto chce się czegoś od niego nauczyć, musi przede wszystkim mieć w sobie dużo pokory. Ja wiele lekcji pokory z Jurkiem mam już za sobą, dlatego też starałem się czerpać garściami z tego, co przekazywał, a robił to, jak zawsze, w sposób niezwykle kulturalny i merytoryczny. A nawiązując do tego, co Pani powiedziała na początku pytania, to rzeczywiście jest bardzo sympatyczny i kontaktowy. Bardzo lubię z nim przebywać, mam nadzieję, że z wzajemnością. Na wielu płaszczyznach nadajemy na tych samych falach, widzę cechy wspólne w naszych charakterach. Mamy podobne poczucie humoru, podobnie na 100% angażujemy się w wykonanie zadania. Najważniejsze jest jednak dla mnie to, iż często jego słowa, zwłaszcza podczas treningu, trafiają, nie filtrowane przez mój umysł, prosto do mojego serducha.

K.K
 

Komentarze

Prześlij nam newsa