Wypoczynek

Szkocja

Szkocja

Zaproszenie od przyjaciół, szybka decyzja i lecimy. Do Szkocji. Pierwszy raz w samolocie, było więc trochę stresu, zwłaszcza że podczas odprawy zabrano mi korkociąg 🙁 Sam lot przebiegł dobrze, po 2 godzinach byliśmy na lotnisku w Edynburgu. Docelowym miastem, w którym mieliśmy nocleg było Dundee, mieszkaliśmy w dzielnicy Lochee.
 
1.jpg           2.jpg
Samo Dundee to raczej typowo przemysłowe miasteczko, z wyjątkiem jednej ulicy w centrum, będącej jakby Starówką, niewiele jest tu do oglądania.
Pierwszym miastem, jakie zwiedziliśmy był Edynburg, stolica Szkocji. Wielkościowo jest mniej więcej taki jak Gdańsk (ok. 500 tys. mieszkańców)
Edynburg może się poszczycić sporą ilością zabytków i ciekawych miejsc, z których zdążylismy zobaczyć jedynie ułamek.

3.jpg   4.jpg
Pomnik księcia Alberta w centrum Charlotte Square                  Rodzinny dom Aleksandra Grahama Bell’a

5.jpg   6.jpg
Zamek w Edynburgu, widok od strony miasta                               Kościół, ale tylko z zewnątrz, w środku znajduje się restauracja

11.jpg   12.jpg
Katedra Św. Idziego                                                                           Zamek od frontu
 
Kolejnym miejscem, które zwiedziliśmy było St. Andrews, znajduje się tam Uniwersytet, na którym studiował książę William (jest też kawiarnia gdzie poznał księżną Kate – nie polecam, wystrój jak za komuny i ohydna kawa).
Oczywiście są też ruiny zamku.


16.jpg   20.jpg
Zamek w St. Andrews                                                                          Cmentarz przy katedrze

Kolejnym zamkiem, do którego pojechaliśmy był zamek Campbell, położony na północ od Dollar w regionie Stirling & Falkirk.
Droga tam jest bardzo stroma i ciężka, ale widoki wynagradzają trud.

23.jpg   25a.jpg

W niedzielę pojechaliśmy w najdłuższą trasę, na Highlandy, do zamku Eilean Donan. Podobno jest to jeden z najczęściej fotografowanych zamków świata, podejrzewam jednak, że to za sprawą filmu „Nieśmiertelny”, który był tam kręcony. Ale najpierw trzeba było przejechać 5 godzin w jedną stronę przez piękne Highlandy. Całe góry są poprzecinane wodospadami, mniejszymi i większymi.

26.jpg   30.jpg
 
Sam zamek nie jest aż tak imponujący, ale film go bardzo rozsławił.

32.jpg   36.jpg

Ogółem w Szkocji jest ponad 300 zamków, w tym ruiny. Nam udało się zobaczyć jedynie 4. Większość zamków położona jest w trudno dostępnych miejscach, gdzie cywilizacja już nie dociera, oczywiście było to zamierzone, w końcu zamek to budowla obronna. Niestety przyjazd w lutym, czyli poza sezonem, wiązał się z tym, że zamki były pozamykane i nie można było do nich wejść. Wstęp z resztą dość drogi, ok. 30 zł za osobę dorosłą. Nie opisywałam dokładnie zamków, nie każdego interesuje historia, ale dla ciekawych polecam stronę www.zamki-szkocji.com
Baza hotelowa jest dość dobra, na trasie przez Highlandy jest mnóstwo małych hotelików. Tyczy się to z resztą całej Szkocji, są to motele, hostele i schroniska, w których można tanio przenocować.

Oprócz pięknych widoków i zamków, w Szkocji znajdziemy mnóstwo owiec, oraz biegające wolno w miastach króliki, które oprócz wiewiórek i krów z grzywką, są powtarzającym się symbolem na pamiątkach ze Szkocji. Panuje tu trochę inne podejście do zwierząt niż u nas, przy temperaturze 5-6 stopni, pasące się konie miały ubrane derki, krowy mało kiedy były wyprowadzane, na wsiach nie widziałam też ani jednego psa na łańcuchu, w mieście nie widuje się bezdomnych psów czy kotów (pewnie tam są, ale raczej nie na taką skalę jak u nas), jest to pewnie i kwestia mentalności i tego, że funkcjonuje tam RSPCA, czyli policja dla zwierząt, która ma spore uprawnienia w tej kwestii.
Dodatkowo na prowincji da się zauważyć różnice w architekturze. Próżno tu szukać wielkich willi, pomalowanych w pstrokate kolory. Domki są małe, przytulne, z kamienia lub pobielone. W miastach również na kolorowo maluje się jedynie drzwi wejściowe, same budynki są w szarościach i brązach.

Kolejną rzeczą jaka mnie w Szkocji ujęła, jest serdeczność ludzi. Na spacerach i wycieczkach ludzie nas zagadywali (moja torba-koń zrobiła furorę). Mimo, że byłam pierwszy raz za granicą, nie czułam się tam obco, oczywiście znajomość angielskiego miała też na to wpływ. Jedyny problem był ze zrozumieniem Szkotów na prowincji, mówiących innym dialektem, coś jak u nas Kaszubi, czy Ślązacy.
Również polityka państwa wobec mieszkańców jest inna, nie da się ukryć, że w Szkocji żyje się łatwiej, mniej stresująco pod względem finansowym, jak i pod względem załatwiania czegoś w urzędach. Ponieważ moi przyjaciele mieszkają tam już 10 lat, zdążyli mi o tym trochę opowiedzieć.
W sklepach żywność, chemia, kosmetyki są w takich samych cenach lub nawet tańsze niż w Polsce, zarobki za to po odliczeniu podatków, przy najniższej krajowej to ok 980 £, funt stoi po ok. 5,5 zł, tyle zarabia pracownik fabryki, nie znający języka… Nie płaczcie…

Szkocja jednak ma swoje wady:

37.jpg
    

Umycie w tym rąk, czy naczyń jest męczarnią, jedna ręka ci marznie, druga parzy. Nie wiedziałam po co Szkoci i Anglicy się tak męczą, dopóki nie oświecił mnie mój tata. Okazuje się, że system ten wymyślono, aby oszczędzać wodę, nie myjemy rąk i naczyń pod bieżącą wodą, ale trzeba nalać trochę do umywalki czy zlewu i w tym umyć.

Na koniec mogę napisać, że polecam Szkocję na wakacje, oczywiście jeżeli ktoś lubi umiarkowany klimat, gdyż nie ma tam upałów, ani siarczystych mrozów. Cały rok jest właściwie wiosna i jesień. Sama podróż, nocleg i wyżywienie, cenowo na pewno są bardzo konkurencyjne w stosunku do popularnych wakacyjnych miejsc typu Egipt, Turcja itd. Dla kogoś, kto nie lubi gorąca i tłoku, za to uwielbia przyrodę i zabytki, to idealne miejsce na wypoczynek.

Małgorzata W.

Komentarze

Prześlij nam newsa