Wywiady

Wywiad z Katarzyną Milczarek

Wywiad z Katarzyną Milczarek – wielokrotną mistrzynią Polski w ujeżdżeniu, zwyciężczynią konkursów międzynarodowych, uczestniczką Igrzysk Olimpijskich 2012, Mistrzostw Świata, Mistrzostw Europy, finalistką Pucharu Świata.

k_edytowany-1.jpg1. Niedawno na Pani profilu społecznościowym  pojawiła się informacja o możliwości uczestniczenia w konsultacjach online. Co zainspirowało Panią do tej inicjatywy?

Jesteśmy teraz w dobie internetu. Często osoby, którym sprzedałam konie lub też mają konie mojej hodowli, wysyłają mi filmiki, w którch chcą się pochwalić jak ich konie progresują. Pomyślałam, że mogę to ocenić i pomóc przez to udzielić się w jakiś sposób, ponieważ jestem w zarządzie Zachodnio-pomorskiego Związku Jeździeckiego. Chciałam to ograniczyć tylko do naszego województwa. Natomiast dużo osób zgłosiło się spoza województwa zachodnio-pomorskiego, a z zachodnio-pomorskiego tylko dwie osoby, i to bardzo znane zawodniczki z WKKW. To więc oznacza to, że tak naprawdę mimo dobrych chęci, wielkiego zainteresowania ujeżdżeniem nie ma w tymże województwie.

2.  Pytanie oczywiście o Ekwadora, choć apewne wielokrotnie o niego Panią pytano. Czy świadomość, że jest w dobrych rękach i może go Pani oglądać jeszcze na czworoboku jakoś uśmierzyło ból rozstania?

Ja niekoniecznie chciałam oglądać go na czworoboku powiem szczerze. Jak rozmawialiśmy na temat sprzedaży, to nowy właściciel miał go tylko kochać i uczyć się na nim elementów Grand Prix. Ekwador się starzeje, nawet cieszyłam się, że nie będzie już startował w wielkim sporcie, bo to jest obciążenie. Oczywiście cieszyłam się jak dobrze chodził, mimo, że mnie to zaskoczyło, że nadal startuje, bo nie taka była umowa. Teraz na szczęście już nie startuje. Jest w dobrych rękach.

45.jpg3.  Który z dotychczasowych sukcesów jest dla Pani najcenniejszy, który Pani wspomina najbardziej?

Sukcesów typu wygrana Pucharu Świata, Mistrzostw Świata czy Olimpiady nie było. Jednak każdy z moich startóww Mistrzostwach Świata, Mistrzostwach Europy czy Olimpiadzie jest sukcesem i jest równie ważny. Czterokrotnie zakwalifikowałam się do finału Pucharu Świata na Ekwadorze. Pierwszym razem jednak zrezygnowaliśmy, bo był za młody. Nie dostaliśmy się do pierwszej piątki niestety, ale raz był 8, raz 10. Wiadomo te nasze miejsca były określone z góry tak naprawdę. Sam fakt kwalifikacji do takich zawodów to był dla mnie wielki sukces.

4.  Niedawno w Sopoocie mieliśmy okazję podziwiać zawody w jeździe bez ogłowia. Jaki jest Pani stosunek do naturalnych metod pracy z koniem?

Myśle, że jaknajbardziej trzeba korzystać z naturalnych odruchów, instynktów koni. Natomiast my dresażyści musimy mieć munsztuk, inaczej nie byłoby tych sukcesów. Więc nie myśle, że mogłabym jeździć bez ogłowia. Oczywiste jest jednak, że nie wolno działać wbrew naturze koni.

5.  Jest Pani zawodniczką, trenerem, aktywnie promuje Pani ujeżdżenie w Polsce. Jest Pani również hodowcą koni. Skąd pomysł na hodowlę ?

To raczej wyszło trochę przy okazji, ponieważ mamy dużo łąk i pastwiska, jest możliwość, żeby hodować konie. Czasem mamy sukcesy hodowlane typu Gandzia (Stella  Pack Ganda) czy też Equinox, który fajnie sprawuje się zagranicą. Dalej hodujemy, głównym ogierem jest teraz Szahil (??). Mamy dwie klacze nim pokryte oraz tegoroczną klaczkę po nim.

6.  Czy uważa Pani  że ujeżdżenie jest nadal zbyt mało promowane w środowisku jeździeckim? Czy też w telewizji?

WK._Milczarek telewizji polskiej nie jest w ogóle promowane. Zawodów jest coraz mniej międzynarodowych. Ja bym jednak nie przeceniała roli telewizji w promocji jeździectwa. Badania statystyczne wskazują i co jest naukowo udowodnione, że bez sukcesu polskiego zawodnika promocja i czas telewizyjny nie ma wielkiego wpływu na ilość osób trenujących tą dyscyplinę. Bez sukcesów Polaków to jest jak pokazywanie za szybą cukierków. Jak Małysz zaczął wygrywać czy też Kowalczyk to wtedy dopiero zaczęliśmy się interesować. Telewizja tylko w niewielkim procencie wpływa na ilość osób trenujących, jeśli są to transmisje bez sukcesów naszych rodaków.
Proszę spojrzeć, Kamil Stoch był kontuzjowany, a odbywały się zawody w Norwegii. Transmisja była emitowana dwa dni na pierwszym programie w telewizji. Normalnie byśmy siedzieli i kibicowali, a teraz nie oglądaliśmy, bo zabrakło Stocha.
To, że w ostatnim czasie więcej pojawiło się u nas jeźdźców ujeżdżeniowych na poziomie Grand Prix, moim zdaniem stało się tak za sprawą
Michała Racpewicza i Beaty Stemler, że udało im się pojechać finały Pucharu Świata czy Olimpiadę. Pokazaliśmy, że to nie jest takie zupełnie niemożliwe, to jest w sumie do zrobienia.

7.  Jakie ma Pani plany na najbliższą przyszłość?

Mam dwa swoje konie, które dochodzą do poziomu Grand Prix, Dżeko i siwy Teo. Teo jest dość trudnym koniem niemniej myślałam, żeby Tomek (syn) się na nim uczył, bo jednak jest to koń zrobiony. Kwestia tylko utrzymania go w poprawności i rozluźnieniu podczas przejazdów, to jest najtrudniejsze. Jest to bardzo efektowny i ciekawy koń, warto spróbować. Będziemy próbować kwalifikować się na Mistrzostwa Europy.

Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów.

A.S

Komentarze

Prześlij nam newsa