Lifestyle

Symulator jazdy konnej

Symulator jazdy konnej

mehors07.jpg   Od dawna są znane i powszechnie wykorzystywane symulatory lotów kosmicznych dla kosmonautów, jazdy samochodem dla początkujących kierowców, samolotów dla przyszłych pilotów czy okrętów w szkołach morskich. A co z symulatorem jazdy konnej? Mimo że jego początki sięgają drugiej połowy XIX wieku, nie jest tak popularny jak te wymienione wcześniej. Pierwowzory można było dojrzeć nawet w filmie „Titanic”, gdzie wyposażeniem siłowni było siodło na sprężynie. 
   W okresie rozwoju silników spalinowych i parowych człowiek pragnął zbudować sztucznego konia. Pierwszy projekt pochodzi z 1867 roku, a jego autorem jest niejaki Goodwin. Tworzono rumaki z napędem pedałowym jak w rowerze i spalinowym. Jedne były tylko zabawkami dla dzieci, inne stanowiły trenażer do doskonalenia jazdy konnej. Stworzony został również koń elektryczny, który potrafił imitować aż 5 różnych chodów, a tempo zmieniało się za pomocą wodzy. Rzekomo nawet amerykański prezydent, Calvin Coolidge, miał w Białym Domu imitację konia, którego dosiadał codziennie rano dla poprawy swojej kondycji. 
  mehors01.jpgRozwój techniki i nowe technologie pozwalają na tworzenie bardzo zaawansowanych symulatorów jazdy konnej. Podczas Cavaliady 2011 jedna z firm produkujących sprzęt fitness zaprezentowała siodło i sztucznego konia naturalnych rozmiarów. Jednak urządzenia te nie odzwierciedlały naturalnego ruchu tego zwierzęcia, a służyć mają do ćwiczeń gimnastycznych i dbania o kondycję. Mimo to były nie lada atrakcją dla odwiedzających targi. 
   Profesjonalny symulator jazdy konnej, imitujący wszystkie chody, a nawet skoki został stworzony przez Jeana Louisa Jouffroy’a w 1987 roku, który zaprojektował maszynę o nazwie Parsival (pochodzi od Program de Recherche de Simulation du Cheva – Program Badań Symulacji Konia). Sześć lat później powstał Parsival II. Stoi on przed ekranem, na którym wyświetla się czworobok, trasa crossu czy parkur. Widoczne są też elementy symulatora z zaznaczonymi punktami odzwierciedlającymi działanie dosiadu, łydek i wodzy. Parsivala można ustawić na wykonywanie trudnych elementów, takich jak chody boczne lub odmowa skoku. Dostępne są dwa programy symulacji. Automatyczny, w którym jeździec musi dostosować się do zaprogramowanych ruchów konia oraz interaktywny, w którym na ekranie pokazują się instrukcje i wskazówki, jak jeździec powinien oddziaływać na konia łydkami, dosiadem i ręką. Dziesięciominutowy trening na Parsivalu odpowiada nawet godzinnej jeździe na żywym koniu. 
   Horseback.jpgZwolennicy tej metody treningu chwalą ją sobie między innymi za lepszy kontakt z trenerem, który stoi obok oraz za odciążenie żywych rumaków. Dla młodych jeźdźców jest to element pierwszego szkolenia pozwalający przezwyciężyć strach i obawy przed żywym zwierzęciem. Sceptycy podkreślają jednak, że żadna maszyna nie zastąpi radości i przyjemności z jazdy wierzchem oraz pełnego galopu w terenie czy po plaży. Trudno jest przewidzieć naturalne zachowania koni, takie jak brykanie lub płoszenie się. 
 
   Znany jest także model symulatora upadków. Sztuczny koń porusza się po szynach, na końcu których nagle zatrzymuje się w różnych pozycjach, a jeździec ląduje na materacu. Takiego „konia” wykorzystuje się w szkołach kaskaderskich, aby aktorzy nauczyli się spadać bez robienia sobie krzywdy.  
  Tak czy inaczej symulator jazdy konnej może być ciekawą alternatywą żywego konia. Na przeszkodzie powszechnego użytkowania symulatora jest cena tego urządzenia, która wynosi ok. 60 000 franków za podstawowy model. Jednak mimo to korzystają z niego m.in. Szkoła Wyścigów Konnych w Chantilly oraz Akademia Francuskich Oficerów. 
    Co sądzicie o symulatorach jazdy konnej? Super zabawa, świetna metoda treningu, czy niepotrzebna wirtualizacja jeździectwa? 
 
Paulina M.
 
Źródła:
http://evolution.skf.com
http://www.stajniatrot.pl/
http://www.youtube.pl 
Komentarze

Prześlij nam newsa