Wywiady

Wywiad z Marzanną Herzig – psychologiem sportu

03.09.2015

Wywiad z Marzanną Herzig – psychologiem sportu

3.jpg1.    Dlaczego wybrała Pani zawód psychologa i skąd pomysł na zostanie psychologiem sportu?

Zawsze mówię, że to psychologia mnie wybrała, a nie ja psychologię, dlatego że z psychologią zetknęłam się na drugim roku studiów w Akademii Wychowania Fizycznego na kierunku wychowanie fizyczne. Dlaczego psychologia? Zawsze miałam taki ciąg do pracy z ludźmi, a sama będąc sportowcem często nie miałam tego rodzaju wsparcia. Gdy zetknęłam się z psychologią na zajęciach to poczułam, że jest to moje miejsce. W ten sposób połączyłam moją wiedzę trenerską z wiedzą psychologiczną i wtedy to naprawdę pokochałam.

2.    Na czym polega Pani praca?

Na rozwijaniu ludzi we wszystkich zakresach w których psychika funkcjonuje, ponieważ jest ona bardzo złożona i w związku z tym daje ogromne możliwości działania. Uczę osoby, z którymi pracuję różnych umiejętności psychicznych. Przekazuję wiedzę  pozwalającą radzić sobie z różnymi problemami, uczę myślenia, dyskusji o tym co ktoś myśli, czuje,  jak funkcjonuje i dokąd go to doprowadzi, ponieważ ludzie czasami źle interpretują zdarzenia oraz ich skutki, a później nie mogą sobie z tym wszystkim poradzić. Dlatego właśnie potrzebni są psychologowie.

3.    Czy jeździ Pani konno?

Siedziałam kilkakrotnie na koniu, podobno nawet całkiem dobrze mi szło na lekcjach, ale ja dokonuję wyborów i niestety moje przyjemności są na końcu. Tak naprawdę to jazda konna była moim marzeniem, jako dziecko bardzo chciałam jeździć konno. Niestety mama ani warunki mi na to nie pozwoliły. To były lata 70-te, klub jeździecki był na drugim końcu Krakowa, ciężko się było tam dostać, bo nie mieliśmy samochodu.  Logistycznie było to szalenie trudne, więc znalazłam inny sposób na to żeby się ruszać. Tą tęsknotę za końmi wypełniam tym, że uczestniczę w życiu jeźdźców, mogę bywać w stajniach, doświadczać tych zwierząt w pośredni sposób mając z nimi kontakt fizyczny. Czy będę jeździła? Nie mówię, że nie. Wiele jeszcze przede mną.


4.    Jaką dyscypliną sportową Pani się zajmowała?

Ja byłam głównie wioślarką. Czyli pływałam tyłem do przodu. Tą dyscypliną zajmowałam się kilkanaście lat. Ale wcześniej próbowałam różnych innych sportów, później też poznałam dosyć blisko kajakarstwo górskie. Lubiłam różnego rodzaju sporty ale identyfikuję się z tym, że byłam wioślarką, zdobyłam wiele medali, byłam w reprezentacji  Polski na etapie juniora i brałam wtedy udział w Mistrzostwach Świata, niestety bez medalu, no ale cóż, wtedy inni byli lepsi.

2.jpg5.    Czy praca psychologa sportowego przydaje się Pani w życiu codziennym?

Bardzo, ponieważ  mam takie przekonanie, że abym była prawdziwa to muszę sama stosować techniki, które proponuję innym. Stosowane są do osiągania celów, radzeniu sobie z różnymi przeszkodami  czy stresem, kierowaniu swoją wagą czy percepcją.  Są to takie umiejętności, które nie są przeznaczone wyłącznie dla sportu, ale także przydają się w życiu zawodowym.

6.    Współpracowała Pani z utytułowanymi sportowcami, takimi jak Krzysztof Hołowczyc, czy polska reprezentacja w piłce siatkowej. Czy polscy sportowcy chętnie korzystają z pomocy psychologów?

Coraz chętniej. Faktycznie to psychologia w sporcie polskim właściwie dopiero się rozwija. Pracuję w tej dziedzinie jakby nie było 30 lat, więc długo, a gdy zaczynałam to psychologia sportu była raczej kojarzona z badaniami i wyłącznie z taką pracą naukową, a w ogóle to był wstyd, żeby z psychologiem sportu pracować. Był on utożsamiany z psychiatrą. W sporcie kontakt z psychologiem był wtedy równoznaczny z przyznaniem się, że jesteś słaby czy nie radzisz sobie z własną psychiką. Nadal to nie jest takie łatwe, jest dużo oporu i takiego dążenia do tego żeby sobie samodzielnie radzić, przekonania, że skoro już tyle się przeżyło, to ze wszystkim można dać sobie rade samemu. Czasami tak rzeczywiście jest. Nie jest też tak, że każdy, kto uprawia sport, musi pracować z psychologiem sportowym. Są osoby które mają silną konstrukcję psychiczną i rzeczywiście samodzielnie sobie radzą. Uczą się skutecznie rozpoznawać co im służy, a co niekoniecznie. Istnieje już także coraz bogatsza literatura z psychologii sportu i są osoby, które chętnie z tego korzystają. Więc wszystko powoli idzie do przodu, psychologia rozwija się i widać duże efekty.

7.    Co uważa Pani za największą barierę u sportowców, która przeszkadza w osiągnięciu celu?

Tak naprawdę to nie wiem czy można to określić, ponieważ nie ma sposobu aby rozsądzić, czy częściej są to kontuzje czy problem siedzący w głowie. Nie ma oczywistych oczywistości. Zależy to od każdego z osobna i ma związek z daną dyscypliną.

8.    Jaka jest rola rodzica w życiu dziecka, które uprawia sport zawodowo? Czy uważa Pani, że należy współpracować także z rodzicami takich dzieci?

Oczywiście. Są takie dyscypliny, w których rola rodzica jest nieco mniejsza i takie w których ma ogromne znaczenie. Jeździectwo czy tenis ziemny  to są dyscypliny, w których ta rola rodzica jest gigantyczna. Zacznijmy od tego, że rodzice najwięcej czasu spędzają z własnymi dziećmi, jeżdżą z nimi na zawody, w związku z tym ich reakcje są szalenie dla dziecka istotne i dobrze dziecku znane. Są kwestie finansowe, które dotyczą właśnie rodziców i nie sposób ich omijać, kwestie kontaktu z rodzicem, przeżywania porażek, sukcesów, całego procesu dążenia do osiągnięcia celu. Wiadomo, że każdy rodzic chce żeby jego dziecko było najlepsze – jest to naturalne  – i złości się gdy to nie wychodzi , pomimo, że dziecko całym sobą też tego pragnie. No i tutaj jest dużo różnych możliwości. Szczególnie cenię tych rodziców, którzy przychodzą i pytają co mogą zrobić i jak mają się zachowywać w stosunku do własnego dziecka. To są wspaniali ludzie, którzy kapitalnie pomagają swoim dzieciom. Mój smutek budzą natomiast osoby, które „wstawiają” dziecko na spotkanie i odbierają po spotkaniu, nie dostrzegając swojej roli w kształtowaniu jego psychicznych umiejętności w sporcie .

1.jpg9.    Jak radzić sobie ze stresem i porażkami w jeździectwie?

To jest umiejętność, którą buduje się przez miesiące, bardzo trudno jest osiągnąć jakiś efekt mając jedną cudowną metodę, dlatego że sytuacje są bardzo różne. Trzeba mieć różne metody, z których można wybrać coś na dany moment. Dlatego uważam, wszelkie takie doraźne akcje, jak zabranie nieznanego dziecku/zawodnikowi psychologa na ważne zawody, bo on podpowie co trzeba robić, są ogromnie niebezpieczne, ponieważ to, co zrobi sytuacyjnie psycholog, może zadziałać w jeden dzień, a w kolejny już nie, albo może zadziałać na jednych zawodach, a na kolejnych już nie. W ten sposób można wykrzywić obraz psychologii w sporcie.  Po za tym, jeśli psycholog byłby wzywany wyłącznie na zawody, groziłoby to uzależnieniem zawodnika od obecności psychologa, a zawodnik powinien być samodzielny. Najlepiej radzą sobie ci zawodnicy, który wiele miesięcy wcześniej, zanim zacznie się okres startowy, zaczynają pracę nad swoimi umiejętnościami. Jeżeli chodzi o radzenie sobie z porażkami, to też można się tego w jakiś sposób nauczyć wcześniej. Grają tutaj rolę dwa czynniki: mentalny – czyli jakie znaczenie nadaje temu co się stało; oraz emocjonalny czyli jakie emocje powstają pod wpływem porażki. Dość powszechnym błędem jest mylenie blokowania emocji z prawdziwym panowaniem na nimi, czyli umiejętnością np. zatrzymania i zmiany emocji z trudnych, typu frustracja czy bezproduktywna wściekłość, na pozytywne, typu chęć walki.

10.     Czy każdy sportowiec zawodowy czy amator potrzebuje psychologa sportowego? Kiedy najlepiej zacząć współpracę?

Są tacy sportowcy, którzy sami potrafią dogadać się ze swoją psychiką i tacy, który tego nie potrafią. Natomiast każdy może przyjść, zobaczyć czy dla niego czegoś nie ma w tej współpracy. Może się okazać, że nie, ale przynajmniej zobaczy czy na pewno wszystko sobie już dograł. Najlepiej zacząć taką współpracę na początku okresu przygotowawczego do nowego sezonu .

11.     Z jakim rodzajem lęku u jeźdźców spotyka się Pani najczęściej?

Nie można określić, że jakiś rodzaj leku dominuje właśnie u jeźdźców. Lęk jest emocją podstawową, wrodzoną, indywidualną i jej źródła mogą być różne. Możemy na przykład mówić o lęku biologicznym – czyli o życie i zdrowie, społecznym – dotyczącym wizerunku i relacji innymi oraz moralnym – dotyczącym samego siebie, własnego systemu wartości. Każdy rodzaj lęku może stać się doświadczeniem jeźdźca. Dziecko, dokąd nie spadnie z konia boleśnie pierwszy raz, może nie czuć w ogóle lęku przed upadkiem. Im człowiek jest bardziej doświadczony tym więcej może  mieć podstaw do obaw i lęku (np. świeżo upieczony ojciec może zacząć obawiać się tragicznego upadku z konia, choć jako nastolatek w ogóle o tym nie myślał). Ale są też osoby, które – pomimo wielu bolesnych doświadczeń – nie stają się bardziej lękowe. To dlatego właśnie, że lęk jest emocją wrodzoną, podstawową.

Dziękuję za rozmowę

<< Relacja z  warsztatów psychologicznych z p. Marzanną w Zabookuj >>

A.S
 

Komentarze

Prześlij nam newsa