Hodowla

Choinka dla konia

Choinka dla konia

2.jpgW styczniu i lutym, dla jeźdźców atrakcją terenów jest śnieg pod kopytami – a dla koni iglaki! Pogardzane w innych porach roku, zimą są pożądanym przysmakiem. Ma to swoje uzasadnienie – zawierają składniki rozgrzewające, przeciwbakteryjne, witaminę C oraz związki korzystnie działające przy problemach układu oddechowego. Dlatego nie należy ograniczać do nich dostępu, wręcz przeciwnie!

Gałązki i igły sosny, jodły, świerku mają podobny skład i zalety. Odpowiadają za nie olejki eteryczne, żywica, glikozydy, flawonole, witamina C (to jej ważne źródło zimą, gdy brak świeżych zielonek łąkowych) i P, gwajakol, garbniki. Dzięki temu mają wspaniałe działanie na układ oddechowy, o tej porze narażony na problemy z powodu zmian pogody, pylącego siana, rzadziej zmienianej ściółki. Ogryzanie 'choinek' to metoda kopytnych na inhalacje i skorzystanie z dobroczynnego działania wymienionych drzew: ich składniki pobudzają oddychanie, upłynniają wydzieliny śluzowe, odkażają, rozszerzają drogi oddechowe. Domowo-stajenne sposoby ich aplikacji to rzucanie gałęzi do żłobu lub zadawanie naparu z igieł. Inne działania tych roślin, o których konie instynktownie wiedzą, to rozgrzewanie, pobudzenie krążenia krwi i limfy, wpływ odkażający, bakteriobójczy, przeciwzapalny, lekko moczopędny. Dzieki nim zwierzęta lepiej radzą sobie z zimowymi niestrawnościami i biegunką; łagodzą dolegliwości reumatyczne; wspomagają się przy osłabieniu i kaszlu.

sosna_rycina.jpgKolejnym sposobem użytkowania tych drzew przez nasze rumaki, jest wykorzystanie właściwości ich olejków bezpośrednio na skórze. Tak – one nie paprzą się żywicą 'po złości' – ma to głęboki sens. Jeśli poczytamy o własciwościach olejków np sosny, wypadnie się zadumać nad mądrością natury! Dlaczego czochrają się o choinki: olejki drzew iglastych odstraszają pasożyty i owady; dezynfekują (a przy okazji wrecz perfumują!) zimowe futerko. A to dopiero początek zalet – pobudzają tez krążenie, zmniejszają obrzęki, mają właściwości przeciwbólowe; sprzyjają koniom z reumatyzmem, po kontuzjach, obolałym. Prawdziwa apteka natury i spa w jednym!

Co do trujących iglaków – takim jest cis (już mała dawka, 100-150g, zabija konie!), a niektóre amerykańskei odmiany sosny są uznane za szkodliwe dla bydła – nie dotyczy to naszych krajowych sosen ale np sosny żółtej.

Mimo, że ogryzanie 'choinek' budzi czasem obawy właścicieli, nie są one uzasadnione. Osobiście niejednokrotnie widziałam stada koni stale trzymane z dostępem do drzew iglastych w dużej ilości; nie szkodziło to im w żaden sposób. Szkodliwy jest nadmiar i monotonia – iglaki powinny być uzupełnieniem na padoku przy normalnym dostępie do siana. Warto zauważyć, że zainteresowanie tymi gatunkami jest sezonowe. W ten sposób natura zabezpiecza konie przed przedawkowaniem 'leku' roślinnego! Koń stosuje go jakiś czas, wedle potrzeby, ale i daje organizmowi przerwę na oczyszczenie się z ewentualnych szkodliwych substancji. Jakież to inne od naszego, ludzkiego, stosowania 'suplementów' na siłę i na stałe! Warto jeszcze wspomnieć o jałowcu, wymienianym jako roslina trująca dla koni – identycznie, chodzi o ilość i wybór. Znam przypadki, gdzie konie ogryzły i po pół krzaczka, bez skutków ubocznych. Jałowiec działa moczopędnie, hamuje nadmierną fermentację w jelitach. Znów, kluczowe jest, żeby koń nigdy nie był zmuszony do jedzenia tego typu silnie działających roślin – musi mieć dostępne siano, nie może być tak, że ten jałowiec jest jedyną rzecza, w której może zatopić zęby. Ale kęsem na spacerze w lesie nie należy się przejmować 🙂

Joanna Smulska, biotechnolog, właścicielka firmy Złoty Koń

rys. z lewej – sosna

Komentarze

Prześlij nam newsa