Sport

Wywiad z utytułowanym jeźdźcem Jackiem Zagorem

Wywiad z  Jackiem Zagorem – utytułowanym, wszechstronnym jeźdźcem i trenerem.

 

  1. Pochodzi Pan z jeździeckiej rodziny. Pana mama jest trenerem ujeżdżenia, niegdyś odnosiła sukcesy w tej dyscyplinie. Natomiast Pana tata to olimpijczyk z Moskwy, wszechstronny jeździec startujący w skokach przez przeszkody, w ujeżdżeniu jak i w WKKW. Można powiedzieć ,że wychowywał się Pan w stajni. Czy rodzice naciskali Pana na to aby jeździł Pan konno?

 

Wychowałem się w stajni w Kwidzynie, gdzie mój tata przez 19 lat był dyrektorem stada ogierów. Mama prowadziła sekcję ujeżdżenia, dlatego  podstawy ujeżdżenia nie były nam obce. Mam na myśli szeroką kadrę juniorów, którzy wówczas jeździli w Miłosnej w Kwidzynie. Swoją karierę zaczynałem z moim rówieśnikiem, Łukaszem Jończykiem. Brałem udział w Mistrzostwach Polski i Mistrzostwach Europy w ujeżdżeniu jako junior. Później przeszedłem do skoków. Od najmłodszych lat dzięki mojemu bratu, który był moim trenerem sięgałem po medale. Brat w tym okresie był Mistrzem Polski. Startowaliśmy na jednym koniu. Wówczas Mistrzostwa Polski Juniorów, Młodych Jeźdźców i Seniorów były osobno.  Osobiście uważam za lepsze rozwiązanie niż tak jak jest to dzisiaj. Udawało nam się osiągać dobre wyniki.

 

  1. Nevados S – to wybitny koń sportowy. Odnosi sukcesy w najważniejszych konkursach w skokach przez  Czy trenując go i przygotowując do Mistrzostw Polski Młodych Koni od początku Pan czuł ,że to wyjątkowy i wybitny koń?

Nevados był wybrany przez mojego ojca, u Pana Marka Romanowskiego. Ojciec jeździł do niego na treningi. Zauważył, że jest tam koń, który charakteryzuje się nieprzeciętnymi zdolnościami, ale jest trudny do jazdy. Wówczas u Pana Marka pracowały dziewczyny, był dla nich ciężki do jazdy i sprawiał problemy. U nas, po krótkiej pracy w Kwidzynie problemy, udało się rozwiązać i wyciągnąć z niego co najlepsze. Znaleźliśmy sponsora, który go kupił i pomógł dalej wypromować. Okazało się, że to koń światowego formatu i brał udział na Olimpiadzie w Tokio jako podstawa ekipy Belgii, zajmując dobre 9 miejsce.
Natomiast swoją młodość, pierwsze kroki jako koń 4 i 5 letni był trenowany przeze mnie w Kwidzynie, kuźni talentów jeździeckich i końskich.

 

 

  1. Pamięta Pan swoje pierwsze w życiu zawody? Jakie jest Pana największe marzenie jeździeckie? Czy jest to wystartowanie na Igrzyskach Olimpijskich tak jak Pana tata?

Pierwsze zawody były w czasach kiedy nie było jeszcze takiego sportu kucykowego jaki jest dzisiaj. To były 3 małe konie. Jeden był konikiem polskim z uporczywym charakterem, inny to był kucyk walijski. Wraz z Łukaszem Jończykiem, Maćkiem Hartmanem braliśmy udział w sparingu. To były nasze pierwsze zawody. Tak zaczynaliśmy. Jeżeli chodzi o wyniki sportowe, to trudno powiedzieć o jakimś konkretnym celu, który byłby tak skrystalizowany, bo ja już swoje cele osiągnąłem. Kiedyś chciałem zostać mistrzem polski juniorów i zostałem, później młodych jeźdźców tak samo. W pierwszym roku seniorów  zostałem mistrzem polski. To były cele krótkoterminowe w zasięgu ogólnopolskim. Wtedy nie wyjeżdżaliśmy na zawody na zachód. Z czasem apetyt rośnie. Wiadomo, że na dziś te cele są o wiele większe.  Obecnie koncentruje się na młodych koniach poprzez budowanie ekipy młodych koni. Dążę do tego, żeby wrócić na poziom międzynarodowy i wówczas móc sobie z wybranym koniem postawić konkretne cele i je realizować. Na razie takim celem, marzeniem jest aby ze stawki młodych koni którą mam wyłuskać talent na miarę Nevadosa z tą różnicą, że na Olimpiadzie byłbym ja, a nie Belg 😉

 

  1. Co uważa Pan za swój największy sukces jeździecki?

Myślę, że największy jest jeszcze przede mną.

 

  1. Jeździł Pan takie wybitne konia jaki Luron, Elf, czy Nevados. Który Panu najmocniej utkwił w pamięci i sercu?

Z pewnością Elf i Luron. Nevados był młodym koniem gdy go dosiadałem  więc nie miałem możliwości startować na nim w tych najwyższych konkursach. Uważam, że stopień z życia się z koniem największy był z Elfem i Luronem.  Elf był koniem, którego jeździłem od samego początku, od skończenia zakładu treningowego. Był to koń, który dzielił moje losy przez bardzo długi okres czasu. Na  początku nie zapowiadało się, że będzie koń takiej klasy, ale jak to klasyk powiedział „poznaje się po tym jak  kończy, a nie jak zaczyna”.

 

  1. Specjalizuje się Pan w treningu młodych i trudnych koni. Czy po tylu latach ma Pan już sprawdzone metody treningu? Czy najpierw testuje Pan konia, a potem dobiera metodę jego treningu?

Mam sprawdzone metody treningu. Ewaluują one w kierunku indywidualności  konia. Rozróżniam konie, ze zbyt dużą dążnością do przodu i zbyt mało idące do przodu. Na każdego z nich są osobne ćwiczenia. Sprawdza mi się system, który przyjąłem podczas szkolenia koni w Kwidzynie. Opiera się w dużej mierze  na ogólnym rozwoju konia, jazdach terenowych i przygotowaniu konia poprzez ujeżdżenie skokowe. Wspominany system treningu daje bardzo pozytywne efekty z każdym koniem.  Infrastruktura ośrodka  pozwala na wszechstronne szkolenie koni, co jest dzisiaj rzadkością. Dużo stajni sportowych nie ma wokół terenów do jazdy w teren czy przeszkód krosowych.

 

 

  1. Na co zwraca Pan uwagę wybierając konie do treningów, do startów?

Nie ma znaczenia jaki koń do mnie przychodzi czy klaczy czy ogier, czy starszy czy młodszy koń. Znaczenie ma jaki robi postęp. Może przyjść surowy, niezajeżdżony, ale jeśli szybko robi postępy, to szybko znajdzie się w czołówce  moich koni. Wiadomo, że chciałoby  się  starsze konie, bo jest to bliżej celu. Za swój cel uważam dojście z każdym koniem do poziomu Grand Prix i Longiness Class. Wiadomo, że jak koń ma 6 lat to będzie bliżej tego celu niż jak ma 4 lata. Ale tak naprawdę nie wiek dla mnie jest podstawowym kryterium,  a zdolności i predyspozycje konia.

 

  1. Czy zdarzyło się Panu odmówić komuś treningu konia? Tak, ze względu, że nie ma sensu dla właściciela konia inwestować pieniędzy kiedy nie  znajduje to odzwierciedlenia we wzroście wartości konia. Jeżeli tak jest, to pierwszy właściciel o tym wie.
  2. Jak wygląda Pana dzień pracy?To są bardzo zróżnicowane dni. Jest też Podróże są wpisane w działalność jeździecką, jest dużo wyjazdów na zawody. Plan dnia wygląda, że mam do pojeżdżenia 8-10 koni w ciągu dnia, co nie stanowi dla mnie  jakiegoś obciążenia w momencie kiedy nie mam koni stricte klasy Grand Prix. W większości teraz mam młode konie, z każdym osobna mogę się spokojnie zająć i nie spiesząc się zrobić swoją robotę.

 

Uwaga: dla naszych czytelników na hasło: JACEKZAGOR  – 10 % rabatu w naszym sklepie zabookuj.pl

 

Dziękujemy serdecznie za rozmowę i życzymy sukcesów na miarę Igrzysk Olimpijskich.

KK

Komentarze

Prześlij nam newsa